Pierwsze koty za płoty, czyli pechowy początek drifterskiego sezonu

Opublikowany: 2013-05-22

Zaczęło się rewelacyjnie! Po pięciu miesiącach pracy nad usprawnianiem samochodu przed tegorocznym Drifterskim Pucharem Polski, Adam Walczak stawił się na I Rundzie Drift Open Toruń za kierownicą swojego BMW z silnikiem marki Toyota 2JZ-GTE pod maską.

Silnik ten jest bardzo znany i poważany, również na amerykańskich rynkach. Jak się okazało, ten wybór to strzał w dziesiątkę - praktycznie połowa czołowych zawodników w Polsce na ten sezon zbudowała driftowozy, w których pod maską zagościł właśnie ten silnik – tłumaczy Adam Walczak.

Nasz zawodnik na treningu spisywał się bardzo dobrze, pomimo trudnej, zmiennej nawierzchni w pierwszej połowie sesji treningowej. Adam zaliczał bezbłędne przejazdy na maksymalnych kontrach swojego samochodu.

Niestety, już następnego dnia, podczas kwalifikacji, pleszewianina prześladował pech. Jak przyznaje, bardzo się stresował, zależało mu by dać z siebie wszystko i trasę pokonać ,,na wklepanym". Los bywa jednak przewrotny.

W pierwszym przejeździe kwalifikacyjnym dojechałem idealnie do wyznaczonej strefy clipping zone, tylne koło jechało praktycznie po namalowanej linii i otarło się o krawędź toru. Niestety, przełożenie samochodu do drugiego zakrętu było zbyt agresywne i po prostu spinowałem. Drugi przejazd, pierwszy zakręt - ponownie idealnie, pierwsza przekładka bardzo dobra, gaz w podłodze silnik przy odcince, 140km/h licznikowe i agresywne przełożenie na wejście do ciasnego nawrotu i próba wykonania najtrudniejszego manewru backward entry „wejście tyłem w zakręt”, która dałaby wynik w kwalifikacjach 100/100, zakończyła się niepowodzeniem. Samochód zbyt mocno zwolnił, sunąc bokiem, co skończyłoby się zahaczeniem wewnętrznego słupka ogrodzenia, zabrakło dosłownie 0,5 metra, aby wejść idealnie przy wewnętrznym clipping point zakrętu - relacjonuje Adam Walczak.

Drift Open

Jakby nieszczęść było mało, także trzeci przejazd okazał się nieudany. – Zbyt wcześnie wcisnąłem gaz do oporu – tłumaczy. Kwalifikacje pleszewianin zakończył więc bez punktów na koncie. Pecha odczarował dopiero dzień później, podczas sesji drift taxi.

Początkowo podłamany wynikiem, nie chciałem brać udziału, jednak wiedziałem, że jak najszybciej muszę wsiąść i po prostu „Keep Drifting Fun”. Jeździłem bardzo dobrze, w parach idealnie kopiowałem uciekającego zawodnika – wyjaśnia, dodając że toruński wynik nie podciął mu skrzydeł. Adam przygotowuje się już do kolejnej rundy. W najbliższym czasie zobaczymy jego poślizgi podczas treningu na Torze Poznań 14 czerwca.

Adam w akcji - Drift Open Runda 1 Toruń 2013 z Adam Walczak i Majówka BMW